Kupiłem Bullitta! #14 Złożyłem silnik

Minęło troche czasu od mojego ostatniego wpisu, ponieważ mieliśmy sporo pracy, ale w końcu znalazłem chwilę żeby napisać krótki update.
Silnik jest już w samochodzie i pracuje bardzo dobrze. Cały Mustang jezdzi lepiej niż dobrze i cieszę się z tego jak wszystko się zgrało. To by mega satysfakcjonujący projekt. Poniżej krótki filmik z pracy która zostałą wykonana.

Samo składanie silnika szło gładko, ale problemy pojawiły się w momencie, którym trzeba było zmieścić Big Blocka do komory silnika. Największą przeszkodą okazały się Headersy. Musiałem je trochę zmodyfikować i zajeło trochę czasu zanim udało mi się je ustawić w odpowiednim miejscu. Teraz mam tylko kilka milimetrow „luzu” na jednej ze stron.

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie będę musiał wymieniać świec zapłnowych….
W międzyczasie walki z kolektorami wydechowymi wymontowałem tylny most, wypiaskowałem go i odmalowałem. Wymieniłem też amortyzatory, gumy zawieszenia i wyczyściłęm i zabezpieczyłem całe podwozie. Myślałem o wypiaskowaniu całej podłogi i odmalowaniu jej w czerwonym podkładzie (Red Oxide) – tak jak w oryginale, ale byłem zniecierpliwiony i chciałem już wyjechać Mustangiem na pierwszą przejażdżkę a to strasznie dużo roboty. Mustang ma jezdzić a nie stać w muzeum, wiec taka ochrona by mu się przydała, ale przyjdzie na to czas podczas powrotu do oryginalnego zielonego koloru Highland Green.


Wydechu nie wymieniałem tylko go wyczyściłem.

Któregoś wieczoru postanowiłem wyczyścić bagażnik i znalazłem trochę oryginalnego koloru Highland Green.

Zaraz po odpaleniu silnika zrobiliśmy sobie przerwę. 20 minut pracował na  2000 obrotów. Dlatego widzicie panel ze wskaznikami na zewnątrz.

Zaraz po tym zabrałem Mustanga na pierwszy test drive. Kilka kolejnych dni nim jezdziłem, ustawiałem zapłon, regulowałem gaznik i ustawiałem inne rzeczy. Największą różnice w jezdzie odczułem po dobrym wyregulowaniu gaznika, ale największy przypływ mocy poczułem po wymianie sprężynek w aparacie zapłonowym Petronixa. To była najfajniejsza część projektu. Poprawiałem kilka rzeczy, testowałem podczas jazdy, znowu poprawiełem, znowu testowałem, trochę poczytałem, zmieniłem kilka rzeczy i znowu jezdziłem aż w końu udało mi się dobrze ustawić. Super sprawa.
Zrobiłem Mustangiem ok. 300 mil, pojechałem na kilka zlotów, pogadałem z innymi zajawkowiczami, dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy i porównałem z innymi autami.

Wnętrze musiałem tylko trochę dopieścić. Wymieniłem panel wskazników, pokrętła, przełącznik kierunkowskazów, boczki drzwi deluxe (jak w oryginale) i je odmalowałem, odświezyłem prędkościomierz, centralną konsolę i założyłem nową kierownicę Shelby – taka jak w filmowych Bullicie z tym, że tamta była obszyta skórą (też ją wyślę do obszycie, ale trochę pozniej)

Nadal jest kilka rzeczy, które chcę zrobić, ale jestem pewny że to nigdy nie będzie projekt skończony w 100%. Następną rzeczą, którą wymienię są obniżające przednie sprężyny – musi nabrać lepszego wyglądu gdy nie jedzie. Jeśli sprężyny nie pomogą zrobię „Shelby drop”.

Nowy grill ‘67 bez emblematów i czarna gałka zmiany biegów już czekają. W przyszłym roku Mustang przejdzie profesjonalną zmianę koloru na taki powinien być – Higland Green!

Felgi Torq Thrust są na mojej liście życzeń do Mikołaja i mam nadzieję, że zmieszczą i przejdą przez komin. Już nie mogę się doeczekać finalnego wyglądu. Stay tuned!

 

DOŁĄCZ DO NASZEGO NEWSLETTERA
I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )
Chcesz kupić amerykańskiego klasyka? Zostaw adres e-mail a nie ominie Cię żadna okazja!
Każdego tygodnia w Stanach pojawia się kilka wyjątkowych okazji klasyków. Wiele z nich znika z lokalnego portalu ogłoszeniowego tego samego dnia. Sztuka polega na tym, żeby być pierwszym który kontaktuje się właścicielem.